[WYWIAD] – Dookoła Polski rowerem!

Robert Krawenda  ma 25 lat, pochodzi z okolic Chrzanowa, jest osobą dozoru w Kopalni Węgla Kamiennego „Ziemowit” w Lędzinach. Każdą wolną chwilę spędza na uprawianiu sportu i turystyce, o której także wiele czyta. Stara się żyć w zgodzie z naturą, objechał rowerem dookoła Polskę.

Image4

Łukasz Kafel: Cześć Robert, w społeczności SuccessLife lubimy przedstawiać ludzi, którzy posiadają i spełniają wspaniałe marzenia, pasje, którzy z każdym dniem pragną trochę więcej od życia. Dokonałeś niebywałej rzeczy, objechałeś całą Polskę dookoła.. Uwaga rowerem, jest to niesamowite. Powiedz proszę skąd u Ciebie taka pasja?


Robert Krawenda:
Wszystko zaczęło się od krótkich rowerowych wycieczek w dzieciństwie z moim dziadkiem. Zabierał mnie nad Wisłę, na zamek Tenczyn w Rudnie czy do pobliskiej Puszczy Dulowskiej. Później za pieniądze, które dostałem na 18-stkę kupiłem sobie lepszy rower z ramą aluminiową na którym już pokonywałem 100 kilometrowe trasy. Najczęściej jeździłem do najpiękniejszego polskiego miasta – Krakowa. To klimat Jury Krakowsko-Częstochowskiej sprawia że z chęcią wybieram się na rower.

Łukasz Kafel: Skąd w ogóle, wziął się pomysł na taką trasę dookoła Polski? Przypuszczam, że musiało to być jakieś Twoje marzenie?

Robert Krawenda: To akurat było jedno z łatwiejszych marzeń do zrealizowania. Myślę, że dopiero po wyprawie dookoła świata będę mógł czuć się spełniony 🙂 Pomysł wziął się od filmu promującego kamerę sportową GoPro. Gdzie niesamowici ludzie robią rzeczy kosmiczne wręcz. Później zacząłem godzinami oglądać amatorskie popisy innych wariatów. Zmieniłem swoje poglądy i stwierdziłem, że życie jest za krótkie, żeby tylko pracować i mieć czas na urlop tylko raz w roku. Dlatego postanowiłem, że gdy mi wybije 30-stka na karku to rzucam wszystko i ruszam w świat. Za ok 5 lat przekonamy się jak mi poszła realizacja planów.

Łukasz Kafel: 2618 kilometrów w 11 dni, niesamowity wysiłek i trudna droga, powiedz jak długo przygotowywałeś się do tego wielkiego celu?

Robert Krawenda: W tym roku jeździłem ok 500 km tygodniowo na rowerze. Dodatkowo chodzę po górach i lasach, pływam, od czasu do czasu też biegam. To wystarczyło, żeby móc jeździć ok 250 km dziennie przez 11 dni. Przyznam szczerze że wysiłek nie był dla mnie skrajnie trudny. Gdyby nie to, że chciałem w tym roku być na Przystanku Woodstock to mógłbym jechać jeszcze bliżej granic, kilka dni dłużej.

Łukasz Kafel: Podróżowanie rowerem musi być niesamowicie ekscytujące, sam uwielbiam jeździć na rowerze i sprawia mi to ogromną przyjemność. Czy mógłbyś opowiedzieć jak wygląda ten sposób podróżowania? Jedzenie, spanie. Proste słowa praktyka. (śmieje się)

Robert Krawenda: Przy wykręcaniu takich dużych odległości brakuje godzin w dobie na podstawowe rzeczy. Jedzenie głównie „biedronkowe”, nie miałem czasu na gotowanie ani chodzenie do restauracji czy barów. Dziennie dostarczałem sobie ok 7000 kcal – głównie czekolady, batony, drożdźówki, pepsi, banany i jogurty. Jednego dnia na śniadanie zjadłem 2 drożdzówki i wypiłem 500g jogurt to po 20 minutach jazdy musiałem sobie zrobic znowu przerwę śniadaniową bo czułem się głodny. Co ciekawe moja waga po przyjeździe była taka sama jak przed wyprawą. 5 noclegów w pensjonatach i 5 na dziko w płachcie biwakowej pod gołym niebem. Nie brałem namiotu ze względu na to żeby nie dźwigać kolejnych 3 dodatkowych kilogramów. Był to strzał w dziesiątkę ponieważ na rozkładaniu i składaniu namiotu traciłbym dużo czasu. Z rzeczy które polecam też ze sobą zabrać w taką podróż są okulary do pływania, ponieważ kąpałem się praktycznie w każdym napotkanym zbiorniku wodnym. Na moim filmie na youtube „Rowerem dookoła Polski 2015” zresztą widać że często wskakiwałem do wody. Jedzenie + zakupy, zwiedzanie, kręcenie filmów… zostaje bardzo mało czasu. Dziennie spałem ok 5 godzin. Pewnie większość określi to przy 250 km wysiłku, twardym podłożu snu i kilku dniach przejechanych w deszczu i kałużach jako „Hardkor” ale na szczęście byłem dostatecznie wyspany.

Łukasz Kafel: Co było najtrudniejsze w tej podróży, czy miałeś momenty, w których chciałeś zrezygnować? Jeśli tak to co podtrzymywało Cię na duchu?

Robert Krawenda: Odpowiem krótko – nie miałem momentów żeby zrezygnować. Jedynie bałem się że pogoda będzie tak fatalna że zmarnuje czas na czekanie na słoneczko. Ósmego dnia nad morzem był taki wiatr, że pedałując na maksa po płaskim terenie jechałem 17km/h. Przy bezwietrznych warunkach przy takim wysiłku jechałbym ok 35 km/h. Dlatego postanowiłem zrobić sobie godzinną drzemkę na przystanku autobusowym, śpiąc na ławce. Nic to nie dało. Gdy się obudziłem pogoda nie poprawiła się. Ruszyłem, jednak zrezygnowałem z jazdy do Kołobrzegu i odbiłem lekko na południe.

Łukasz Kafel: Taka podróż z pewnością dużo uświadamia. Przejechałeś dookoła Polskę czy w jakiś sposób zmieniłeś trochę postrzeganie naszego kraju? Jeśli tak to opowiedz o najistotniejszych rzeczach.

Robert Krawenda: W Polsce jest dokładnie tak samo jak myślałem. Bieda przeplatana bogactwem. Największy kontrast jest wg mnie w województwie zachodnio-pomorskim gdzie odjeżdżając 30 km od kurortów, widać typową żulernię. W tym województwie też spotkałem największą ilość pań które zarabiają na życie stojąc przy drogach oferując swoje “usługi”. Nie skorzystałem 🙂 Najpiękniejszymi miejscami jakie zwiedziłem był jezioro Mamry, Solina i pas przy granicy ukraińskiej. Najbrzydszym zaś regionem wspomniana wcześniej część województwa zachodnio-pomorskiego. Zaskoczyła mnie spora ilość zabytków na Warmii a w Suwałkach jak to w Suwałkach – było najzimniej.

Łukasz Kafel: W mojej książce „W poszukiwaniu szczęścia”, porównałem pasję do miłości z dwóch względów: bezinteresowności – robisz to na przekór wszystkiemu i zaufania – ufasz sobie, że sobie poradzisz stawiając kolejne wyzwania. Powiedz jak Twoim zdaniem ważna jest pasja w życiu i jej odnalezienie?

Robert Krawenda: Pytasz czy pasja w życiu jest ważna. Załóżmy taką sytuację kiedy to mając 80lat pomyślę sobie że nic w życiu ciekawego nie dokonałem. Nawet wnukom nie będę miał czego opowiadać. Nie chcę do tego dopuścić. Nie samymi obowiązkami człowiek żyje. Poza tym nie cierpię bezczynności, przeciętności, nudy, czekania i narzekania jak to w życiu jest ciężko. Pasja kształtuje charakter. Ma wpływ na nasz rozwój. W moim przypadku pasja przerodziła się w sukces a sukces w dumę. Mimo tak wielu trudności dałem radę przejechać ponad 2 600 km a większości nie chce się nawet przejść 300 metrów do sklepu po bułki. Ludzie zwykle tylko marzą, nie chce się im realizować swoich planów. Najlepiej byłoby gdyby sukces sam przyszedł. Najbardziej mnie irytują osoby które będą trenować „od jutra” bo dziś akurat pada… oczywiście następnego dnia nic z tego nie wychodzi i na obietnicach się kończy. Większość się dziwi, że trenuję w deszczu, ponad 30 stopniowym upale, zimie, jeżdżę do pracy na rowerze 32km, czy w ramach detoksykacji organizmu po wesołej imprezie wracam 10 km pieszo dla szybszego otrzeźwienia by 4:30 rano odbyć trening. Ci co mnie znają wiedzą, że tak jest. Od zawsze interesowałem się piłką nożną, hip-hopem czy geografią ale parę lat temu oszalałem na punkcie uprawiania sportu. W tym widzę tylko same korzyści. Schudłem 20kg, mam lepsze samopoczucie, czuję się zdrowszy i mniej zestresowany. Stałem się popularny i mam więcej znajomych. Np w górach poznałem osobę która stoi na czele największej firmy paliwowej w Polsce. Dziewczyny zapraszają mnie na przejażdżkę rowerową czy w góry. Sport zmienił moje życie na lepsze.

Łukasz Kafel: I co warto mieć marzenia?

Robert Krawenda: Warto dawać z siebie wszystko m.in. dlatego by móc udzielać wywiadów hah 🙂 Po moim tripie dookoła Polski wiele osób chciało mnie poznać lub porozmawiać. Już wiem, że sobą dałem wielu osobom powera by działać. Marzenia warto mieć i je spełniać ponieważ później rodzą się jeszcze większe i piękniejsze.

Łukasz Kafel: Na filmie podsumowującym Twoją wyprawę, można odczytać na końcu, że stawiasz sobie kolejne cele… Czyżby teraz dookoła Europy?

Robert Krawenda: To jest mój następny większy cel, jednak odkąd skończyłem swoją wyprawę po Polsce nie mogę znaleźć nikogo kto byłby w podobnej formie do mojej i również chciał jechać podbić zachód. Może w tym roku chociaż uda mi się wykonać przejazd dookoła Tatr. Trasa ma ok 200km a widoki podobno są piękne. Jednym z celów na najbliższe lata jest pokonanie Triathlonu na dystansie Ironman.

Łukasz Kafel: Serdecznie Ci dziękuję za poświęcony czas i przekazanie wspaniałej historii i inspiracji. Czy chciałbyś powiedzieć coś od siebie do wszystkich naszych czytelników, jakoś ich zmotywować zainspirować, żeby robili w życiu to co kochają?

Robert Krawenda: Tak jak mówiłem, największą motywacją były filmy na youtube ludzi którzy chcieli dokonać czegoś niezwykłego w swoim życiu. Teraz motywują mnie wiadomości od innych na temat mojego wyczynu. Gdy czytam: “jesteś moim autorytetem”, “to niemożliwe że jechałeś 250km dziennie bo takie dystanse robią tylko zawodowcy” albo “jakie odżywki brałeś bo nie powiesz mi że objechałeś to na samej czekoladzie”, “mi by się nie chciało samochodem tyle jechac”, albo jak ktoś udostępnia mój film i podpisuje “ludzie to mają kondycję” to czuję ogromną satysfakcję i od razu zaczynam działać i odpalać marzenia.

Łukasz Kafel: Jeszcze raz wielkie dzięki, powodzenia w kolejnych wyprawach i dążeniu do celów tych osobistych i zawodowych, trzymaj się.
„Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!”

Robert Krawenda:  Dziękuję za wywiad. Zapraszam na mój kanał YouTube i Facebook’a by porozmawiać 🙂 Ja z kolei zacytuje Laskę z filmu Chłopaki nie płaczą:
„Pomyśl sobie co byś chciał w życiu robić i zacznij to robić”

Film Roberta:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.